Bardzo ale to bardzo przepraszam was za to że nie pisałam już tak długo w prawdzie nie cierpiałam na brak weny bo tak jakoś nie chce mnie opuścić (z czego się bardzo ciesze) ale nie miałam czasu na to by siąść i to co mam w głowie przelać na komputer. Ale teraz gdy zyskałam dużo czasu zamierzam wziąć się w garść i znów pisać . Co więcej chciałabym bardzo podziękować wszystkim tym co komentowali te opowiadanie . Mina to dzięki wam napisałam tą notkę , dziękuje za te wspaniałe komentarze ciesze się że wam się podoba moja historia i mam nadzieje że następne notki was nie zawiodą .A i jeszcze jedno będzie krwawa scena wiec z góry przepraszam tych których to zgorszy/obrzydzi oraz rozdział nie poprawiony , przed chwilą go napisałam . Nie przedłużając życzę miłego czytania .
Rozdział 3
Dochodziła
10 rano. Słońce zaczynało ogrzewać wioskę ukrytą w liściach,
większość mieszkańców już dawno na nogach reklamowała swoje
wyroby poprzez przekrzykiwanie siebie nawzajem by zachęcić
potencjalnych klientów do kupna . Trójka znakomitych shinobi,
geniuszy w swoim fachu stała w cieniu który rzucała południowa
brama wioski . Byli wśród nich geniusz klanu Nara - Shikamaru
brązowo włosy chłopak o wiecznie znudzonej minie [ nie będę
opisywała w co jest ubrany gdy nadejdzie pora dodam zdjęcie ] .
Obok niego stała mistrzyni broni białej TenTen - o oczach płynnej
czekolady, oraz tego samego koloru włosach spiętych w dwa ściśle
upięte koki . Nieopodal na drzewie siedział Kakashi Hatake z
nieodłączną książeczką z serii Ita Ita Paradise .
Cała
trójka czekała na ostatniego członka drużny, by móc wyruszyć na
misje o której nic nie wiedza ani nie wiedza nic o kapitanie
drużyny. Kiedy wybiła punkt 10 tuż przed nimi utworzył się mały
wir liści , by po chwili wzrosnąć na 2 metry , szokowani patrzyli
na to zjawisko nie wiedząc czego się spodziewać , po chwili wir
rozmył się jakby go w ogóle nie było a na miejscu jego stanęła
postać odziana w biały płaszcz podróżny z wielkim kapturem
zasłaniającym obserwatorom twarz przybysza. Nim się spostrzegli
przybysz wyją z kieszeni zwój który rzucił w ręce Kakasiego było
to pismo Hokage w którym zawarte było że mają wypełnić
wszystkie polecenia przybysza . Kiedy Hatake przeczytał zwój podał
go reszcie podczas gdy przybysz wciąż się nie odzywał i nie
pokazywał twarzy. Gdy wszyscy już przeczytali zwój tajemnicza
postać wykonała kilka pieczęci które sprawiły że cała czwórka
zniknęła z wirze liści.
***
Spokój
lasu zawsze działa odpieprzając na wędrowców którzy nie boją
się jego mieszkańców, przedzierają się niezrażeni przez tylko
sobie wytyczone trasy . Własnie teraz w spokojnych okolicach nie
znających ludzkiej reki dziczy przemierzali trzej wędrowcy pierwszy
i najwyższy jak również najstarszy szedł pewnie po trasie którą
tylko on zna . Trasę którą wyznaczył sam wiele lat temu gdy
szukał odpowiedniej okolicy na jego kryjówkę . Był to mężczyzna
o długich czarnych włosach sięgających mu pasa , nazywał się
Orochimaru i był poszukiwanym nukeninem znanym z swoich chorych
eksperymentów na ludziach. Za nim szedł szaro włosy młody chłopak
jego prawa ręka oraz najlepszy szpieg Kabuto za nimi kawałek dalej
szedł pogrążony w własnych myślach najmłodszy z nich Sasuke
Uchiha . Obecnie uczeń wężowego sannina oraz jego "cenny"
pojemnik .
Żaden z nich się nie odzywał szli w szyku stąpając lekko by nie płoszyć zwierząt tym samym nie ujawniać swojej lokalizacji wprawdzie nie mieli się czego obawiać w końcu te tereny były nie zamieszkałe i mało kto się tu zapuszczał , jednak ostrożności nigdy dość .
Nagle znikąd zaczął spadać na nich deszcz broni wszystkie wycelowane w nich , od razu odskoczyli w różne strony byle jak najlepiej uniknąć broni , Orochimaru skoczył w lewo Kabuto w prawo a Sasuke odskoczył w tył lecz nie spodziewał się że ktoś już tam będzie na niego czekał by od razu po złapaniu przenieść go daleko od jego obecnych towarzyszy. Ani Orochimaru ani Kabuto nie zauważyli zniknięcia najmłodszego skupieni na odparciu ataku . Tak nagle jak się zaczął tak się szybko skończył . Skupiając swoja czakrę Orochimaru skanował otoczenie by wybadać gdzie i ilu jest przeciwników tym samym zauważył że nie wyczuwa czakry Sasuke , zirytowany oraz zaniepokojony Orochimaru odwrócił się w stronę Kabuto by kazać mu poszukać ich zguby gdy zdążył zauważyć jak jego szpieg zostaje powalony na ziemie i odciągnięty w głąb lasu ciągnięty przez jakiś łańcuch , już się szykował by pomóc mu gdy odkrył że nie może się ruszyć nawet drgnąć palcem . Z niedowierzaniem patrzył jak jego towarzysze zostali odseparowani od niego a on sam nie może ruszyć nawet palcem .
Żaden z nich się nie odzywał szli w szyku stąpając lekko by nie płoszyć zwierząt tym samym nie ujawniać swojej lokalizacji wprawdzie nie mieli się czego obawiać w końcu te tereny były nie zamieszkałe i mało kto się tu zapuszczał , jednak ostrożności nigdy dość .
Nagle znikąd zaczął spadać na nich deszcz broni wszystkie wycelowane w nich , od razu odskoczyli w różne strony byle jak najlepiej uniknąć broni , Orochimaru skoczył w lewo Kabuto w prawo a Sasuke odskoczył w tył lecz nie spodziewał się że ktoś już tam będzie na niego czekał by od razu po złapaniu przenieść go daleko od jego obecnych towarzyszy. Ani Orochimaru ani Kabuto nie zauważyli zniknięcia najmłodszego skupieni na odparciu ataku . Tak nagle jak się zaczął tak się szybko skończył . Skupiając swoja czakrę Orochimaru skanował otoczenie by wybadać gdzie i ilu jest przeciwników tym samym zauważył że nie wyczuwa czakry Sasuke , zirytowany oraz zaniepokojony Orochimaru odwrócił się w stronę Kabuto by kazać mu poszukać ich zguby gdy zdążył zauważyć jak jego szpieg zostaje powalony na ziemie i odciągnięty w głąb lasu ciągnięty przez jakiś łańcuch , już się szykował by pomóc mu gdy odkrył że nie może się ruszyć nawet drgnąć palcem . Z niedowierzaniem patrzył jak jego towarzysze zostali odseparowani od niego a on sam nie może ruszyć nawet palcem .
***
Gdy Kabuto odskoczył w prawo nie spodziewał się że wpadnie wprost na pułapkę nim się spostrzegał jego nogi zostały boleśnie związane przez łańcuch który je otoczył wbijając swoje kolce w jego nogi , To zabolało i to bardzo już zaczął gromadzić chakre w nogach by od razu je leczyć gdy atak broni został przerwany a on sam został wciągnięty w głąb lasu . przez chwile ból przyćmił jego zaskoczenie lecz nie zdążył nawet krzyknąć gdy znalazłszy się już z 20 metrów od swojego mistrza znikąd pojawiła się postać z mieczem łudząco podobnym do tego jakim się posługiwał Sasuke , lecz nie miał wystarczająco dużo czasu by się przyjrzeć czy zastanowić bo miecz uderzył w ziemie oddzielając jego głowę z reszta ciała ukrócając tym samym jego życie .
***
Orochimaru stał tak chwile zdezorientowany gdy nagle charka Kabuto zaczęła nagle bardzo słabnic by po chwili całkowicie zniknąć , będąc w szoku wciąż patrzyła w miejsce w którym zniknął jego szpieg a zarazem lekarz . wciąż nie mogąc się ruszyć obserwował jak coś z miejsca w którym zniknął Kabuto coś leci , nagle jego ciała się poruszyło bez udziału jego woli jego bezwładne ręce uniosły się by złapać po chwili obiekt który został mu rzucony . Przez chwile patrzył na to nie widzącym wzrokiem nie mogąc pojąc co to jest choć mózg już znał odpowiedz ciało nie chciało mu przyznać racji . Bo przecież to nie możliwe żeby trzymał w dłoniach głowę Kabuto , to nie mogło się stać Kabuto był silny i podstępny umiał sobie radzić to nie mogła być jego głowa .
Gdy Orochimaru stał tak nie zauważył wychodzącej postać z lasu w którym znikną Kabuto . Postać w kiedyś beżowym płaszczu teraz nie mal w całości pokrytym lepką czerwona krwią podeszła powoli do sannina i wyciągnęła w jego stronę zakrwawiony miecz należący do jego ucznia teraz dzierżony prze wroga który podstawił mu go do szyi . Wstrzymał oddech w duch ciesząc się że napastnik prawdopodobnie nie wie z kim ma do czynienia oraz że nie wie ze taki atak na niego nie zadziała bo po prostu zmieni skórę, Sasuke powinien być gdzieś nie daleko jeśli napastnik skróci go o głowę to po prostu szybciej przejmie ciało Sasuke poprzez pieczęć. .