środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 3


Bardzo ale to bardzo przepraszam was za to że nie pisałam już tak długo w prawdzie nie cierpiałam na brak weny bo tak jakoś nie chce mnie opuścić (z czego się bardzo ciesze) ale nie miałam czasu na to by siąść i to co mam w głowie przelać na komputer. Ale teraz gdy zyskałam dużo czasu zamierzam wziąć się w garść i znów pisać . Co więcej chciałabym bardzo podziękować wszystkim tym co komentowali te opowiadanie . Mina to dzięki wam napisałam tą notkę , dziękuje za te wspaniałe komentarze ciesze się że wam się podoba moja historia i mam nadzieje że następne notki was nie zawiodą .A i jeszcze jedno będzie krwawa scena wiec z góry przepraszam tych których to zgorszy/obrzydzi oraz rozdział nie poprawiony , przed chwilą go napisałam  . Nie przedłużając życzę miłego czytania . 





Rozdział 3 



Dochodziła 10 rano. Słońce zaczynało ogrzewać wioskę ukrytą w liściach, większość mieszkańców już dawno na nogach reklamowała swoje wyroby poprzez przekrzykiwanie siebie nawzajem  by zachęcić potencjalnych klientów do kupna . Trójka znakomitych shinobi, geniuszy w swoim fachu stała w cieniu który rzucała południowa brama wioski . Byli wśród nich geniusz klanu Nara - Shikamaru brązowo włosy chłopak o wiecznie znudzonej minie [ nie będę opisywała w co jest ubrany gdy nadejdzie pora dodam zdjęcie ] . Obok niego stała mistrzyni broni białej TenTen - o oczach płynnej czekolady, oraz tego samego koloru włosach spiętych w dwa ściśle upięte koki . Nieopodal na drzewie siedział Kakashi Hatake z nieodłączną książeczką z serii Ita Ita Paradise .
Cała trójka czekała na ostatniego członka drużny, by móc wyruszyć na misje o której nic nie wiedza ani nie wiedza nic o kapitanie drużyny. Kiedy wybiła punkt 10 tuż przed nimi utworzył się mały wir liści , by po chwili wzrosnąć na 2 metry , szokowani patrzyli na to zjawisko nie wiedząc czego się spodziewać , po chwili  wir rozmył się jakby go w ogóle nie było a na miejscu jego stanęła postać odziana w biały płaszcz podróżny z wielkim kapturem zasłaniającym obserwatorom twarz przybysza. Nim się spostrzegli przybysz wyją z kieszeni zwój który rzucił w ręce Kakasiego było to pismo Hokage w którym zawarte było że mają wypełnić wszystkie polecenia przybysza . Kiedy Hatake przeczytał zwój podał go reszcie podczas gdy przybysz wciąż się nie odzywał i nie pokazywał twarzy. Gdy wszyscy już przeczytali zwój tajemnicza postać wykonała kilka pieczęci które sprawiły że cała czwórka zniknęła  z wirze liści.



***

Spokój lasu zawsze działa odpieprzając na wędrowców którzy nie boją się jego mieszkańców, przedzierają się niezrażeni przez tylko sobie wytyczone trasy . Własnie teraz w spokojnych okolicach nie znających ludzkiej reki dziczy przemierzali trzej wędrowcy pierwszy i najwyższy jak również najstarszy szedł pewnie po trasie którą tylko on zna . Trasę którą wyznaczył sam wiele lat temu gdy szukał odpowiedniej okolicy na jego kryjówkę . Był to mężczyzna o długich czarnych włosach sięgających mu pasa , nazywał się Orochimaru i był poszukiwanym nukeninem znanym z swoich chorych eksperymentów na ludziach. Za nim szedł szaro włosy młody chłopak jego prawa ręka oraz najlepszy szpieg Kabuto za nimi kawałek dalej szedł pogrążony w własnych myślach najmłodszy z nich Sasuke Uchiha . Obecnie uczeń wężowego sannina oraz jego "cenny" pojemnik .
Żaden z nich się nie odzywał szli w szyku stąpając lekko by nie płoszyć zwierząt tym samym nie ujawniać swojej lokalizacji wprawdzie nie mieli się czego obawiać w końcu te tereny były nie zamieszkałe i mało kto się tu zapuszczał , jednak ostrożności nigdy dość .
Nagle znikąd zaczął spadać na nich deszcz broni wszystkie wycelowane w nich , od razu odskoczyli w różne strony byle jak najlepiej uniknąć broni , Orochimaru skoczył w lewo Kabuto w prawo a Sasuke odskoczył w tył lecz nie spodziewał się że ktoś już tam będzie na niego czekał by od razu po złapaniu przenieść go daleko od jego obecnych towarzyszy. Ani Orochimaru ani Kabuto nie zauważyli zniknięcia najmłodszego skupieni na odparciu ataku . Tak nagle jak się zaczął tak się szybko skończył . Skupiając swoja czakrę Orochimaru skanował otoczenie by wybadać gdzie i ilu jest przeciwników  tym samym zauważył że nie wyczuwa czakry Sasuke , zirytowany oraz zaniepokojony Orochimaru odwrócił się w stronę Kabuto by kazać mu poszukać ich zguby gdy zdążył zauważyć jak jego szpieg zostaje powalony na ziemie i odciągnięty w głąb lasu ciągnięty przez jakiś łańcuch , już się szykował by pomóc mu gdy odkrył że nie może się ruszyć nawet drgnąć palcem . Z niedowierzaniem patrzył jak jego towarzysze zostali odseparowani od niego a on sam nie może ruszyć nawet palcem . 

***


Gdy Kabuto odskoczył w prawo nie spodziewał się że wpadnie wprost na pułapkę nim się spostrzegał jego nogi zostały boleśnie związane przez łańcuch który je otoczył wbijając swoje kolce w jego nogi , To zabolało i to bardzo już zaczął gromadzić chakre w nogach by od razu je leczyć gdy atak broni został przerwany a on sam został wciągnięty w głąb lasu . przez chwile ból przyćmił jego zaskoczenie lecz nie zdążył nawet krzyknąć gdy znalazłszy się już z 20 metrów od swojego mistrza znikąd pojawiła się postać z mieczem łudząco podobnym do tego jakim się posługiwał Sasuke , lecz nie miał wystarczająco dużo czasu by się przyjrzeć czy zastanowić bo miecz uderzył w ziemie oddzielając jego głowę z reszta ciała ukrócając tym samym jego życie .


***


Orochimaru stał tak chwile zdezorientowany gdy nagle charka Kabuto zaczęła nagle bardzo słabnic by po chwili całkowicie zniknąć , będąc w szoku wciąż patrzyła w miejsce w którym zniknął jego szpieg a zarazem lekarz . wciąż nie mogąc się ruszyć obserwował jak coś z miejsca w którym zniknął Kabuto coś leci , nagle jego ciała się poruszyło bez udziału jego woli jego bezwładne ręce uniosły się by złapać po chwili obiekt który został mu rzucony . Przez chwile patrzył na to nie widzącym wzrokiem nie mogąc pojąc co to jest choć mózg już znał odpowiedz ciało nie chciało mu przyznać racji . Bo przecież to nie możliwe żeby trzymał w dłoniach głowę Kabuto , to nie  mogło się stać Kabuto był silny i podstępny umiał sobie radzić to nie mogła być jego głowa .
Gdy Orochimaru stał tak nie zauważył wychodzącej postać z lasu w którym znikną Kabuto . Postać w kiedyś beżowym płaszczu teraz nie mal w całości pokrytym lepką czerwona krwią podeszła powoli do sannina i wyciągnęła w jego stronę zakrwawiony miecz należący do jego ucznia teraz dzierżony prze wroga który podstawił mu go do szyi . Wstrzymał oddech w duch ciesząc się że napastnik prawdopodobnie nie wie z kim ma do czynienia oraz że nie wie ze taki atak na niego nie zadziała bo po prostu zmieni skórę, Sasuke powinien być gdzieś nie daleko jeśli napastnik skróci go o głowę to po prostu szybciej przejmie ciało Sasuke poprzez pieczęć. . 

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 2


- Naruto - powiedziała szeptem Kage Liścia , jakby bojąc się że głośniejszy dźwięk sprawi że postać przed nią zniknie.

- Witam Tsunade -sama, jak zwykle pięknie piąta wygląda. Ale niestety nie mam zbyt wiele czasu na pogaduchy. Przyszedłem by oficjalnie prosić hokage-same o pozwolenie na zwerbowanie drużyny która pod moim dowodzeniem zaatakowała by zmierzających do kolejnej kryjówki Orochimaru , Kabuto oraz Sasuke . Drużyna którą skompletuje miałaby wstawić się 10 czyli za niewiele ponad godzinę pod północną bramę wioski .

- Co? - zająkując się z szoku, - Ale jak to ?! Wiesz gdzie są ?- krzyknęła będąc w szoku Tsunade.

Nie można się jej dziwić od trzech lat poszukuje jakichkolwiek wzmianek o kryjówkach Oro.[ nie chce mi się pisać całej nazwy , mam lenia i tyle T.T] a tu zjawia się kolejny zaginiony i oświadcza że wie gdzie zmierza jeden z najbardziej nieuchwytnych ninja w świecie shinobi.

- Oczywiste że wiem , nie prosiłbym o drużynę gdybym nie miał pewnych wytycznych.- powiedział nad wyraz spokojnie Naruto.

- Skąd od dawna Anbu poszukuje Oro...-nie dowierzała trochę w końcu wielu doświadczonych tropicielów nie dało rady a tu przychodzi nastolatek i twierdzi ze wie gdzie zmierza  to nie mieściło się jej w głowie

- Wiem , bo wysłałem dwa lata temu zwiad, który podróżował po wszystkich krajach i zbierał informacje o kryjówkach Orochimaru. Teraz o tym nie ma czasu rozmawiać  bo czas ucieka i trzeba wybrać drużynę . Tak więc Hakoge-sama, czy przystaje czcigodna na moją prośbę ?

Zakończywszy swój monolog Naruto spojrzał poważnie na Hokage , na co ta ciągle patrzyła na niego jakby widziała go pierwszy raz w życiu . Potrzebowała dobrej chwili by wszystko przeanalizować . W zamyśleniu spojrzała na Naruto , przejechała wzrokiem najpierw po całej sylwecie chłopca , musiała przyznać że wyrósł na spaniałego mężczyznę  Potem przeniosła wzrok na jego twarz która nabrała męskich rys twarzy które jeszcze bardziej sprawiały że wyglądał jak kopia swego ojca. Gdy przyglądała się mu spostrzegła że z tyłu Naruto za hodował dłuższe włosy które były ciasno splecione w warkocz schowany pod płaszczem przez co nie mogła osądzić jak długie są włosy. Minęło dobre kilka minut zanim postanowiła podjąć ostateczną decyzje.

- Dobrze masz moje pozwolenie, ale powiesz mi kogo chcesz zabrać na tak niebezpieczną i ryzykowną misje. A ja napisze powiadomienie o czasie i miejscu spotkania misji. Nie napisze że to ty będziesz dowodził misja sam im to przekażesz  - odparła zdecydowanie , wiedziała że musi zaufać Naruto i zamierzała wytrwać w tym przekonaniu. 

- Dziękuję Hokage-sama. Nie zawiedziesz się. 







CDN. 

miałam zrobić dłuższy rozdział ale nie mam sił padam i zaraz idę spać naprawdę nienawidzę wstawać o 4 rano i wlec się do szkoły te autobusy i pociągi są strasznie nie wygodne ale muszę przyznać ze widoczki są świetne mogę pochwalić się że widziałam dziś kilka stad saren i jelenie małe sarenki i DZIKA mówię wam sama byłam zaskoczona przez co nie zdążyłam się przespać w pociągu ale teraz nie ma zmiłuj i idę spać 
a na osłodę za to że już trzecia notka taka krótka piosenka która ostatnio ciągle słucham i mam ją na budzik mówię wam pierwsze takty tej piosenki sprawiają ze od razu się budzę . Miłego słuchania i BAY BAY


























poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 1

Konoha budziła się do życia  gdy przez główną bramę wioski ukrytej w liściach przechodziła wysoka postać odziana w biały płaszcz z kapturem, zasłaniającym całą twarz przybysza. Szła krokiem lekkim i tak cichym że została by przeoczona gdyby niepodeszła do stróżujących tego dnia ninja . Oceniając po posturze uznali że mają do czynienia z mężczyzną w wieku około 18-20 lat. Szybko otrząsnęli się z wrażenia jakie zrobił na nich nieznajomy  nakazując pokazać dokumenty i podać cel wizyty. Mężczyzna bez słowa sprzeciwu podał im legitymacje Kaoru który starał się nie pokazywać zdenerwowania oraz niepewności jakie czuje przy tym mężczyźnie. 

- Jestem mieszkańcem tej wioski , wróciłem po trzy letniej nieobecności  Nazywam się Uzumaki Naruto i idę na spotkanie z piąta ,by zdać jej raport z treningu.- powiedział nad wyraz spokojnie i pewnie przybysz by następnie wolnym ruchem reki uniósł trochę kaptur, ukazując błękitne niczym niebo w porze letniej oczy, oraz cienkie blizny na policzkach przypominające lisie wąsy . 
Blizny które zdobiły tylko jedna znana im twarz. Nie było wątpliwości przed nimi stal Uzumaki. 

- Uzu...Uzumaki to ty ?! Wiesz ile się ciebie naszukaliśmy? - prawie ze wykrzyknął Torumi drugi stróżujący ninja 

- Trochę obiło mi się o uczy to i owo . Ale to nie czas na pogaduchy, spieszę się . Wiec jak byście już mnie puścili byłbym bardzo wdzięczny  - powiedział na jednym wydechu , co było nie lada wyczynem zważywszy na to że mówił bez pospiechu.- Więc ...??? - dopytał gdy obaj stróże patrzyli na niego z minami jasno mówiącymi ze są zszokowani . 

Nie ufając swoim głosom jednocześnie tylko kiwnęli głowa na znak że może iść , na co Naruto zabrał z reki Kaoru swoja legitymacje i poszedł dalej . Minieni ninja w głowie za to zadawali sobie pytanie : Gdzie się podział ten radosny i roztrzepany chłopiec?

~~~~~~~

Księżniczka Tsunade nienawidziła poranków . Zwłaszcza jeśli poprzedniego dnia zaliczyła zagona podczas samotnego picia w domu. Ale chcąc nie chcąc musiała już z rana zjawić się w biurze. Gdy przykładała obolałą głowę do biurka, by choć trochę sobie ulżyć usłyszała pukanie. Od razu poderwała głowę i usiadła wyprostowując cała swoja postawę, zaprosiła nieoczekiwanego gościa krótkim "proszę" . 
Po chwili do biura wszedł osobnik ubrany w biały płaszcz, wysoki mężczyzna bez słowa ściągnął kaptur płaszcza , ukazując idealnie ułożone kosmyki włosów koloru złotej parzenicy, oraz błękitne oczy. 
Tsunade w szoku patrzyła jak młodzieniec podchodzi do niej wyciągając z kieszeni ukrytej w wnętrzu płaszczu kopertę, by po chwili położyć ją na biurku Piątej.

- Naruto - powiedziała szeptem Kage Liścia , jakby bojąc się że głośniejszy dźwięk sprawi że postać przed nią zniknie. 


CDN...

piątek, 1 marca 2013

Prolog

Mina rok od kiedy Naruto i żabi mistrz wyruszyli wędrówkę na 3 letni trening Naruto. Obecna Hokage księżniczka Tsunade siedziała w swoim biurze i przeglądała raporty jakie zebrały się przez weekend . Gdy czytanie jakże " interesującego" tekstu przerwało ciche pukanie do drzwi, odkładając raport na blat biurka zmarszczyła brwi w rozmyślaniu kto jej przeszkadza gdy wcześniej zakazała zawracać sobie głowę . Westchnęła zmęczona wyklinając w myślach niekompetentnych kretynów którzy nie potrafią wykonać tak prostego polecenia .

- Wejść - krzyknęła z irytacją, może nieproszony gość ucieknie , ta pomarzyć można .

Nadzieje spełzły na niczym gdy do biura weszła najmniej spodziewana osoba, osoba która jeszcze przez dwa lata miała podróżować z blondwłosym ninja . Serce ją ścisnęło z niepokoju gdy jej dawny przyjaciel z drużyny spojrzał na nią wzrokiem pogrążonym w ogromnym smutku oraz bezradności . Jak w transie wzięła do reki najświeższe wydanie gazety by otworzyć ją na stronie z dzisiejszymi wygranymi z lotto , drugą ręką sięgnęła do szuflady biurka by wyciągnąć swój kupon . Z każdą sprawdzaną liczbą jej twarz bladła, a ręce trzęsły się . Gdy okazało się że wygrała główną wygarnę, przeniosła spojrzenie na pisarza, ponieważ wygrana w jej przypadku oznaczała jedno: stało się coś bardzo złego.

- Gdzie Naruto - spytała tak cicho że gdyby w pomieszczeniu nie było głuchej ciszy Jiraiya miałby problem z zrozumieniem słów .

- N...nie wiem .- powiedział drżącym głosem

- Jak to kurwa nie wiesz, przyciesz miał być z tobą . Miałeś go kurwa pilnować . - wpadła w szał cigodna

- Nie wiem gdzie jest ale mogę się domyślać . On jakiś cudem usuną swoje nazwisko z żabiego zwoju i użył techniki do przywołania bez krwi . Przeniósł się do świata zwierząt które pasują do jego charakteru . Myślałem że trafił do żabiego szefa ale przeszukali wszystkie zakamarki i kryjówki . Nigdzie go nie było . Nie wiedziałem co robić, więc stwierdziłem że wrócę tu i powiem wszystko tobie.

- Dobrze że to zrobiłeś , razem na coś wpadniemy . Jiraiya nie zadręczaj się, i przepraszam za ten wybuch wiem że martwisz się najbardziej w końcu jest synem tego człowieka i jest dla ciebie jak wnuk . To nie twoje wina , nie mogłeś przewidzieć że to się stanie. Zbiorę wszystkich ninja którzy znają technikę przywołania i rozkaże by przeszukali światy swoich przywołaniców  Znajdziemy go zobaczysz , musimy być dobrej myśli.- powiedziawszy to podeszła do zdołowanego przyjaciela by przytulic go w pocieszeniu.

Poszukiwania trwały już tydzień i nic nowego się nie dowiedzieli, przeszukali światy wielu zwierząt min. psów, kotów małp, pijawek, węży, żab, orłów . Wciąż nie mogli dopasować do jakiego świata mógł trafić Naruto . Gdy już mieli się poddać i popaść w depresje, na biurku Tsunade pojawiła się koperta od Naruto z informacją że jest bezpieczny i zamierza trenować w świecie do którego trafił przez 2 lata by potem wrócić i zacząć poszukiwania Sasuke . Po tym krótkim liście nie było żadnych wieści od Naruto . A jedyne co im pozostało to czekać cierpliwie do czasu powrotu ich roześmianego twardogłowego ninja numer jeden...